| Post Reply | RetroFed Forum Forum Index » rolna |
| Author | Message | ||
|---|---|---|---|
Tadeusz
szmer.info
Tadeusz@szmer.infoJoined: 2021-11-01 |
Uprawiane od tysięcy lat, wysławiane przez poetów mango jest w Indiach narodowym skarbem, miłością i obsesją. Trwa sezon na te soczyste owoce. Wyjątkowo drogie, bo wielkie upały właśnie niszczą połowę plonów. Jego słabość podziela dziś prawie półtora miliarda Hindusów i nawet jeśli na co dzień wiele ich różni, zachwyt nad smakiem dojrzałych mango jest uniwersalny – uwielbiają je wyznawcy różnych religii, a na dostępną krótko w roku radość wysysania soczystego miąższu czekają wszyscy. Szacuje się, że w kraju rośnie około tysiąca różnych odmian, na każdą kieszeń. Czerwiec i lipiec to miesiące, w których drzewa rodzą mango we wszystkich zakątkach kraju. Trwa pora owocu, który w kulturze, religii i mitologii indyjskiej stał się symbolem obfitości, różnorodności, miłości i rozkoszy. Szczęścia o najwyższym stopniu nasilenia. Hindusi mówią: „Gorętsze niż słońce, słodsze niż mango”, by wyrazić maksymalność, coś niewystępującego w naturze. W tym roku maksymalne stało się możliwe – słońce okazało się gorętsze niż kiedykolwiek, ze skutkiem zabójczym dla zwierząt, ludzi i mango. W marcu temperatury odnotowane w kraju wyraźnie przekraczały 40 st. C, były najwyższe od 122 lat. W Delhi zanotowano 49 stopni, a w całym kraju nie jedną, ale liczne, następujące po sobie fale upałów. Ultragorące lato przyszło o dwa miesiące za wcześnie z natychmiastowymi tragicznymi skutkami. Chłodne noce i ciepłe dni Mangowce potrzebują chłodnych nocy i ciepła w dzień, kwitną w 25 st. Tymczasem od kilkunastu lat natura i jej nieprzewidywalność są wyzwaniem dla indyjskich hodowców. W niektórych stanach sady mangowców przetrwały trwającą ponad dekadę suszę, ale w zeszłym roku – w październiku i listopadzie – musiały wytrzymać nagłe i niespotykanie obfite opady deszczów. Część starych drzew potoki wody wyrywały z korzeniami. Nagły przypływ wody spowodował, że młodsze rośliny zainwestowały we wzrost zamiast w kwitnienie. Zakwitły dwa miesiące później, zamiast stycznia – w marcu. Akurat, gdy w ich delikatne kwiaty uderzył upał. Na domiar złego wiosną w części kraju pojawiły się owady, które żerowały na już dojrzewających owocach, było więc za późno, by użyć oprysków. I tak kombinacja czynników przyrodniczych sprawiła, że według Indyjskiego Stowarzyszenia Hodowców Mango plony w tym roku będą łącznie o połowę mniejsze. Cena owoców w hurcie już wzrosła o 25 proc., a przecież sezon owoców i upałów dopiero się zaczął. Indie są największym producentem mango na świecie, w ostatnich latach roczne plony szacowano tam na 20 mln ton. W tym roku będzie to zaledwie 11 mln ton, a same zbiory – z powodu opóźnionego kwitnienia i dojrzewania – przeciągną się do końca sierpnia. Wszystko to szacunki, bo nie wiadomo jeszcze, jaki przebieg będzie miał monsun. Pewne jest, że w przypadającym na piątek, 22 lipca Narodowym Dniu Mango powodów do świętowania będzie nad Gangesem mniej. A portfele tych, którzy przyjdą na festyny i targi, by próbować rozmaitych odmian z całego kraju, zostaną nadwyrężone. Mango to wyjątkowo delikatny owoc. Zbierany ręcznie i transportowany bardzo ostrożnie, za granicę wysyłany jest rzadko. Znakomita większość indyjskich odmian pozostaje w kraju, jest jedzona lokalnie na tysiące różnych sposobów. Tylko 30 rodzajów mango uprawia się na przemysłową skalę, a eksportowanych jest zaledwie kilka, wśród których zdecydowanie króluje odmiana Alphonso, miła dla oka, bo okrągła i posiadająca żółto-szafranową barwę. Dla klientów na Zachodzie walory wzrokowe mają największe znaczenie, podczas gdy Hindusi nie oceniają mango po wyglądzie – biorą je w dłoń, sprawdzają miękkość, wąchają u nasady. Smak i aparycja często nie idą w parze. Światowa ekspansja mango musiała poczekać na ludzi, bo pestki tego owocu są tak duże i ciężkie, że nie przeniósłby ich wiatr. Popularna odmiana Alphonso nazwę zawdzięcza Alfonsowi de Albuquerque (zm. 1515 r.), portugalskiemu żeglarzowi. Portugalscy kolonizatorzy przybyli do Indii pod koniec XV stulecia, stworzyli porty na południu kraju i faktorie wzdłuż zachodniego wybrzeża. Zachwycili się smakiem mango i to oni ukuli międzynarodową dziś nazwę owocu, powstałą przez zniekształcenie określenia manna używanego w południowoindyjskim języku malajalam. Skupiający się na handlu przyprawami Portugalczycy zawieźli mango do Europy i zainspirowali jego uprawy w Ameryce Południowej. Trzeba było na to jednak sporo czasu, pierwsze uprawy w Brazylii ruszyły dopiero w XVIII w., w kolejnym stuleciu owoc dotarł na wyspy karaibskie. Dziś mango eksportowane są do USA czy EU przede wszystkim z Ameryki Południowej. Mango uprawia się też w Tajlandii, Chinach i na Filipinach oraz w niektórych państwach Afryki. Indiom, choć są producentem numer jeden, przypada zaledwie 1 proc. światowego handlu tymi owocami. Indyjskie mango są – w porównaniu z południowoamerykańskimi odmianami – bardzo drogie i muszą przechodzić złożone kontrole, m.in. zabiegi usuwające z nich pestycydy i owady. Zachodni świat dopiero poznaje smak mango, głównie zresztą pod postacią pulpy, soków i przetworów. Wątpliwie, byśmy kiedykolwiek umieli cieszyć się tym owocem tak jak Hindusi, dla których jedzenie mango ma rangę rytuału i kulturowego dobra. Klejnot w dłoniach Owoce mango – żółte, szafranowe, zielonkawe czy czerwone, olbrzymie albo łatwo mieszczące się w dłoni – pysznią się na straganach, ustawione w imponujące piramidy, delikatnie skrapiane wodą w ciągu dnia, a w najgorętszych godzinach okrywane płachtami juty. Kiedyś zawijane w gazetę i delikatnie układane w skrzynkach, od niedawna podróżują w specjalnie projektowanych pudełkach z tworzyw sztucznych, w których jest wgłębienie na każdy z owoców. Byle go nie obić, nie naderwać skórki, bo zaraz zacznie gnić. Jest coś szczególnego w sposobie, w jaki sprzedawcy biorą je w dłonie, by pokazać klientom. Jakby trzymali klejnot albo kobiecą pierś, dla której najsłodszym z komplementów jest to, że kształtem i jędrnością przypomina dojrzałe mango. Największe wrażenie owoce robią wieczorami, gdy lśnią na targach w świetle naftowych lampek i nagich żarówek. Majestatyczne kopce sprawiają, że bledną przy nich kaszmirskie jabłka, błyszczące twarde guawy i słodkie pomarańcze w zielonej skórce. Jedynym owocem, który swym krótkim owocowaniem i rozkosznym smakiem może konkurować z mango, jest liczi – zamknięty w twardej czerwonej skorupce mięciutki i wodnisty miąższ o smaku przypominającym gumę balonową. Ale on pozostaje gratką dla nielicznych, pojawia się na krótko i jest na ogół drogi. Tymczasem mango w hindi znane jest jako aam – samo słowo oznacza rzecz powszechną, ogólną. Jego słodycz jest tam dobrze znana. Mango jest wrośnięte głęboko i szeroko w indyjską kulturę. Zajmuje też wyjątkowe miejsce w zbiorowej wyobraźni. Na nic, z wyjątkiem pierwszych monsunowych deszczy, nie czeka się nad Gangesem z taką nadzieją i ekscytacją jak na dojrzałe mango. Jeśli spytać Hindusa o szczęśliwe wspomnienie dzieciństwa albo o kwintesencję przyjemności, najpewniej przywoła taką scenę. Podchodzisz do drzewa mango i w pełnym słońcu zrywasz z niego dojrzały owoc. Siadasz w cieniu drzewa i najpierw delikatnie ugniatasz owoc z każdej strony, by skóra oddzieliła się od miąższu. Odgryzasz kawałek skóry na czubku mango i zaczynasz wysysać słodką, soczystą pulpę. Wydobywasz ze skórki okazałą pestkę i ją też objadasz do czysta z każdego włókna, a następnie wysysasz skórkę do cna. Złocisty sok cieknie po brodzie, po rękach. Mirza Ghalib przyrównywał soczyste mango do wina opakowanego przez naturę w butelkę z cienkiej skórki. Dziś politycy nazywają je największym darem Indii dla świata. Badania archeologiczne wskazują, że pierwsze mangowce Magnifera indica rosły na terenach dzisiejszych Indii już miliony lat temu, zaś ich uprawy ruszyły na północy kraju 4 tys. lat temu, są więc niewiele młodsze od najstarszych indyjskich cywilizacji. Legendy mówią, że kiedy Aleksander Wielki dotarł do Indii w IV w. przed Chrystusem, zachwycił się smakiem mango, podobnie jak w VII w. n.e. Hieun Tsang, chiński podróżnik i wyznawca |
||
| 1 Original | |||
| Post Reply |
Back to top |